Wed 28 Nov 2007
Program monitoringu wizyjnego szkół nie był przyjęty szczególnie entuzjastycznie, przynajmniej nie od momentu, w którym Roman Giertych zapowiedział jego wprowadzenie. Biorąc sprawę z jednego punktu patrzenia - monitoring szkół to określone wydatki, jego instalacja - kamery, wideorejestratory, po prostu kosztuje. Z drugiej strony, oczywiście nie sposób nie zauważać problemów występujących w polskich szkołach - narkotyków, przemocy. Przeciwnicy instalacji monitoringu twierdzą, że w szkole są nauczyciele, którzy dyżurują i odpowiadają za bezpieczeństwo. Ale przecież oczywiste jest, że oni nie są w stanie do końca zauważyć wszystkiego. Czym jest jeden nauczyciel dyżurujący na piętro, skoro na każdym z nich są setki uczniów? Nie da rady zauważyć wszystkiego. Należy również doceniać uczniów. Ci planujący jakąś ciemną sprawkę, na pewno będą chcieli odwrócić uwagę nauczyciela i wykorzystać tę chwilę na sprzedaż narkotyku lub pobicie innego ucznia. Monitoring szkoły na pewno nie uleczy takich zachowań od razu (bądźmy szczerzy - całkowicie nie zlikwiduje ich nic i nigdy), ale na pewno pomoże w walce z nimi. Monitoring szkół pełni niezwykle istotną rolę prewencyjną, której wielu dyskutantów wydaje się nie doceniać, a także nagrania z niego pełnią rolę dowodową.